Cześć :)
W dzisiejszym wpisie poruszę ponownie temat jedzeniowy, a mianowicie kwestię śniadania. Według niektórych jest to wręcz najważniejszy posiłek dnia. Smaczne i wartościowe śniadanie daje nam siłę i energię na cały poranek. Jeśli jest w dodatku pyszne, to potrafi poprawić również samopoczucie, humor, które jak wiadomo o wczesnych godzinach bywają różne :)
Większości ludzi śniadanko kojarzy się pewnie z kanapkami, płatkami śniadaniowymi lub jajecznicą z chlebkiem i masełkiem. Każdy ma swoje własne upodobania. Jak to wygląda u mnie? Od około roku jadam śniadania, które opierają się głównie na białku i tłuszczach. Jest to teraz dość popularne zjawisko.
ZALETY ŚNIADAŃ BIAŁKOWO-TŁUSZCZOWYCH:
Po pierwsze, takie śniadania zapewnią nam dłuższe uczucie sytości, ponieważ dłużej zalegają w żołądku.
Po drugie, podczas snu zwiększa się w organizmie poziom kortyzolu (tzw. "hormon stresu"). Kiedy nie mamy podniesionego poziomu insuliny, kortyzol przyczynia się do wykorzystywania komórek tłuszczowych z ciała jako źródła energii. Jeżeli spożywamy na śniadanie węglowodany, w organizmie występuje wyrzut insuliny, czyli spalanie tłuszczu za sprawą kortyzolu zostaje zahamowane.
Trzecią zaletą śniadań B+T jest fakt, że nie odczujemy po takim posiłku nagłego przypływu senności związanego z wahaniami poziomu glukozy we krwi.
Być może dla niektórych ciężko jest sobie wyobrazić swój pierwszy posiłek bez michy płatków owsianych z owocami. Proponuję jednak spróbować przyrządzić sobie na przykład popularny dzisiaj omlet - kombinacji jest multum. Na słodko, na słono, pieczony albo smażony... Tutaj możecie wykazać się naprawdę ogromną kreatywnością. Ja swój omlet przygotowuję w bardzo prosty sposób. Nie oddzielam białek od żółtek oraz nie ubijam nic - po prostu rozbijam jajka do miseczki, wybieram dodatki, rozgrzewam patelnię i... smażę :) Przygotowanie takiego posiłku zajmuje maksymalnie 7-10 minut. Preferuję omlety głównie na słodko, ale próbowałam również wersji z pomidorkami koktajlowymi i była całkiem smaczna. Moim faworytem jest omlecik z wiórkami kokosowymi. Do wykonania potrzebne nam będą oczywiście jajka (ja biorę zawsze 3), wiórki kokosowe, olej kokosowy (do smażenia), opcjonalnie przyprawy typu cynamon, aromat (ja czasem używam migdałowego, ale inne też się super sprawdzą, wybierzcie adekwatnie do swoich preferencji) oraz słodzik (ja używam stewii). Tak jak pisałam, jajka wbijamy do miski, roztrzepujemy wszystko widelcem. Rozgrzewamy patelnię z olejem kokosowym. Wiórki dodajemy do roztrzepanych jajek i wylewamy na rozgrzaną patelnię. Pamiętajcie, aby nakryć wszystko pokrywką. Smażymy tak długo, aby nie spalić sobie omleta, ja zazwyczaj robię to długo, bo lubię, gdy jest dobrze wysmażony. Po jakimś czasie przewracamy go na drugą stronę. Kiedy omlet jest już gotowy, wyłączamy gaz i zostawiamy go chwilkę na patelni, aby od razu nam nie "sflaczał". Wiórki kokosowe powodują, że omlet jest puszysty i naprawdę wzbogacają go smakowo :)
Ciekawą opcją omletową jest też wersja z polewą z kakao i oleju kokosowego. Rozpuszczony olej mieszamy z łyżeczką kakao i kilkoma łyżeczkami wody (dajemy tyle, żeby polewa nie wyszła zbyt rzadka). Opcjonalnie dodajemy słodzik, chociaż ja wolę, gdy gorzkość kakao jest dobrze wyczuwalna :)
A tutaj wersja z pomidorkami koktajlowymi, pieprzem i różnymi przyprawami :)
Ostatnio w Biedronkach pojawiły się kabanosy firmy Konspol o bardzo fajnym składzie i zawartości makroskładników. Są idealne do posiłków białkowo-tłuszczowych, i oczywiście wspaniale smakują. Dobra opcja dla kogoś, komu się spieszy albo jest leniuchem. Wystarczy tylko sięgnąć ręką do lodówki... :) Oczywiście do kabanosów dobieramy sobie świeże warzywa, żeby na talerzu nie było tak pusto. Ja dodaję dodatkowo 9 gram nerkowców, żeby uzupełnić tłuszcze.
Jak widać ponownie pojawiły się pomidorki koktajlowe - ostatnio bardzo mi zasmakowały, szczególnie mocno posolone :D
Trzecią z propozycji jest wędzony łosoś. Jak wiadomo wędzone rybki to skarbnica zdrowych kwasów tłuszczowych, a łosoś dodatkowo zawiera dużą ilość białka. Ja łososia zawsze kupuję w Biedronce, opakowanie 125 gram kosztuje bodajże 8 złotych, także całkiem spoko. Zamiast łososia możemy wybrać tuńczyka z puszki (w wodzie), tylko on niestety jest bardzo chudą rybą, także potrzebne byłoby więcej orzeszków.
Ponownie uzupełniam tłuszcze nerkowcami + dałam paprykę, żeby nie przynudzać tymi pomidorami :)
Mam nadzieję, że post okaże się pomocny i skorzystacie z moich propozycji :) Ja również chętnie poznam nowe pomysły na posiłki białkowo-tłuszczowe, bo różnorodność w żywieniu to też ważna kwestia.
Pamiętajcie jednak, że jeżeli spożywacie pierwszy posiłek z węglami i jest wam z tym dobrze, nie czujecie się po nich senni ani szybko głodni, jesteście do tego przyzwyczajeni, to oczywiście nie zmieniajcie nic na siłę, trzeba przede wszystkim zachować w diecie komfort psychiczny. Śniadania, które ja preferuję nie są odpowiednie dla wszystkich. Czasami też lubię zacząć dzień od bułki z dżemem. Jeśli nie podchodzi wam omlet, nie zmuszajcie się :) Jeśli chodzi o gramaturę poszczególnych produktów, to również jest to kwestia indywidualna, dlatego ja swojej nie podaję.
Buziaki i do następnego :) !




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz