Siemanko wszystkim :)
Dawno się tutaj nie widzieliśmy... Ale oczywiście lepiej późno, niż wcale! Już ponad miesiąc temu rozpoczął się nowy rok. W tym okresie wiele ludzi postanawia, że zmieni coś w swoim życiu. Niektórym to wychodzi, ale są też tacy, którzy zmiany odkładają na coraz późniejszy czas...Ludzie są różni i nie zamierzam oczywiście kogokolwiek krytykować, bo to, że nie wykonaliśmy czegoś akurat w tym roku czy w poprzednim, wcale nie znaczy, że następny nie da nam na to szansy! :)
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić moje noworoczne postanowienia. Nie jest ich jakoś specjalnie dużo i są to rzeczy, które wiem, że z odpowiednią ilością zaangażowania na pewno uda mi się osiągnąć. Nie ma sensu stawiać sobie poprzeczki nie wiadomo jak wysoko - do celu według mnie najlepiej dążyć małymi kroczkami i przede wszystkim nigdy się nie poddawać.
Plan na rok 2017:
1. będę szczęśliwszym człowiekiem i będę zarażać szczęściem innych!
Pierwszy cel może wydawać się banalny, ale dla mnie znaczy dużo. Jestem typem człowieka, który przejmuje się bardzo wieloma rzeczami, chociaż może tego zbytnio nie uzewnętrzniam. Bardzo dużo rzeczy umie popsuć mi humor. Chciałabym zmienić w sobie tę cechę, bo życie jest za krótkie, żeby wszystkim się przejmować. Czasami trzeba po prostu wrzucić na luz i iść dalej. W okresie przedmaturalnym może iść mi to opornie, ale mimo wszystko będę się starać. Ewentualnie wspomogę się melisą, chociaż w moim przypadku działa raczej usypiająco niż antystresowo... :D
2. zdam maturę najlepiej, jak potrafię!
Ten cel jest w tym roku (a właściwie w pierwszej połowie tego roku) priorytetem. Bardzo dużo wymagam od samej siebie i maturę traktuję jako wyzwanie. Chcę dać na niej z siebie wszystko i sprawdzić, czy przez czas szkoły coś zostało mi w głowie. Zaczęłam już powtórki i jak na razie delikatnie stopuję z imprezowaniem haha :). Maturę piszę z rozszerzonej matmy, fizyki i angielskiego, więc wymaga to naprawdę dużo zaangażowania. Ile sił włożyłam w starania, okaże się w maju :)
3. zapiszę się na boks!
To może być dość dziwne postanowienie, jak dla dziewczyny, chociaż nie dajmy się zwieść stereotypom. W ubiegłe lato, będąc u brata w Poznaniu byłam dwa razy na zajęciach z boksu i przepadłam :) Obiecałam sobie, że tam wrócę i za jakiś czas będę miała okazję, ponieważ planuję iść do Poznania na studia. Na takich zajęciach można się meeeega zmęczyć, nie polegają one tylko na bezustannym uderzaniu w worek. Wykonuje się też dużo ćwiczeń wzmacniających ciało oraz poprawiających kondycję. Atmosfera też jest wspaniała. Czekam tylko na październik i ruszam z nową pasją!
4. nauczę się podciągać!
Zawsze chciałam to umieć. Zazdroszczę wszystkim, którym się udaje... Jest to jedno z najefektywniejszych ćwiczeń z masą własnego ciała. Planuję zakupić sobie do domu własny drążek i codziennie próbować się podciągać. Na youtubie można znaleźć wiele filmików różnych trenerów, którzy radzą, jak zacząć i mam nadzieję, że systematyczność i ich rady mi pomogą. Jak się uda, nie omieszkam się oczywiście pochwalić! :)
5. zrobię szpagat!
To może być ciekawe... haha. :D No cóż, muszę popracować nad elastycznością (?) mojego ciała, ponieważ jest z tym ciężko. Często zapominam jak ważne jest rozciąganie... Zawsze chciałam umieć robić szpagat. Wiadomo, że trzeba się do tego przygotować, bo gdybym próbowała od tak, z miejsca, to pewnie pękłabym na pół :D. Ale tak samo jak z podciąganiem - kwestia czasu i chęci!!!
6. ukończę kurs trenera personalnego!
Postanowienie związane z pasją - nie mam zamiaru iść na studia związane ze sportem lub dietetyką. Traktuję to wszystko raczej jako coś dodatkowego, sposób na wolny czas, zamiennik siedzenia z dupą przed komputerem. Kurs trenera chciałabym ukończyć przede wszystkim po to, żeby samemu wykonywać odpowiednio ćwiczenia i jeszcze lepiej zgłębić temat efektywnego treningu. Może z czasem zacznę także pracować z innymi, jednak najpierw muszę być pewna, że wiem wystarczająco, bo nie czułabym się dobrze z tym, że ktoś płaci za moją niekompetencję. Z byciem trenerem wiążą się też aspekty żywieniowe, więc może kiedyś dorzucę do tego jeszcze taki kursik, aczkolwiek jest on na pewno na drugim miejscu. :)
7. będę regularnie pisać bloga!
Hahaha, to takie ekstra postanowienie, które łazi za mną już hohoho :D Od zawsze lubiłam pisać i czuję się fajnie, kiedy wiem, że ktoś mnie czyta i docenia to, co mam do powiedzenia. Wiele razy słyszałam, że powinnam to robić, ale naprawde ciężko mi znaleźć czas, bo muszę godzić szkołę, naukę na bieżąco i do matury, ćwiczenie oraz życie towarzyskie. Mam nadzieję, że mimo mojego trybu pisania "pojawiam się i znikam" będziecie tutaj z niecierpliwością zaglądać.. :)
Z moich celów to byłoby już wszystko. Jak widać, zakładam sobie tylko to, co wiem, że potrafię osiągnąć dzięki swojej ciężkiej pracy i wysiłkowi. Nie obiecuję sobie zbyt wiele, bo rozczarowanie bywa bolesne. Pamiętajcie, aby przy planowaniu realnie ocenić swoje możliwości. Jesteśmy tylko ludźmi, nie wymagajmy od siebie cudów! Życzę wam, abyście realizowali swoje plany na 100% i trzymam za wszystkich kciuki! ;)
Buziaki, Isia :)